Cóż mogę napisać - ta książka nieźle namąciła. Pierwsze wrażenie tuż po przeczytaniu było całkiem niezłe. Wciągnęły mnie losy Any i Christiana, nawet trochę się przejmowałam. Ba, myślałam, że jestem w stanie pokochać bohaterów. Ale potem zaczęłam nad książką myśleć. I odkryłam kilka minusów.
Zasługuje na 5/10 mimo moich początkowych ochów i achów. Tak obiektywnie patrząc.
Przede wszystkim czytając wersję angielską raziły mnie częste powtórzenia tych samych słów przez bohaterów. No dobrze, każdy człowiek ma swoje powiedzonka, które powtarza kilkakrotnie w ciągu dnia, ale o ile z początku mi to nie przeszkadzało, w ciągu czytania zaczęło razić. Coraz bardziej. Tak samo jak raziło mnie niezwykłe rozgadanie Christiana podczas różnych sytuacji i to zmuszanie do jedzenia. Ja rozumiem, że można mieć jakiś, nie wiem, uraz z dzieciństwa na punkcie konkretnego zachowania, ale bez przesadyzmów.
To miała być książka o BDSM. To mnie głównie przyciągnęło. I zawiodłam się - playroom był, okej, ATRAPĄ, ale oczekiwałam czegoś więcej niż tylko przywiązywania do łóżka i okazjonalnego klepania po pupie.
Jedno co muszę przyznać, to fakt, że niesamowicie szybko się czyta, mimo powtórzeń i niedociągnięć od strony fabuły (które dopiero zauważam po zakończeniu książki). Anastasia wydaje się płytka i niemrawa, lansuje się na księżniczkę bo przeżyła swój pierwszy raz z bogatym, przystojnym facetem o niezdrowych zapędach. Christian podobał mi się bardziej, jednak w głębi mojej duszyczki żywię wciąż nadzieję, że jest tak zepsuty jak wydawał się na początku książki i jest niezdolny do miłości, normalnych uczuć i tego wszystkiego co stara się sobą reprezentować Anastasia. Christian dostaje jednak plusy za niewyjaśnioną przeszłość, za te nieracjonalne wzorce zachowań, którymi się kieruje, za tę aurę tajemnicy osnutą wokół jego psychiki i myśli.
Szczerze? Mam nadzieję, że pozostałe tomy okażą się lepsze, bo na tym się zawiodłam. Wygląda na to, że dałam się złapać na haczyk reklamy i zamętu wszczętego wokół tego tytułu. ;)
________________________________________________________________________________
Pozwólcie drodzy Państwo, że odwołam się teraz do definicji. Z zapasów Cioteczki Wikipedii:
Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – w psychologii patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Prokrastynacja najczęściej pozostaje nierozpoznana, dopiero niedawno uznano, że faktycznie jest ona zaburzeniem psychicznym. Osoby nią dotknięte – prokrastynatorów – mających problemy z zabraniem się do pracy i w związku z tym odkładających jej wykonanie, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzą natychmiastowych efektów, zazwyczaj uważa się za leni, przypisując im brak siły woli i ambicji.Tak. Przyznaję się bez bicia, jestem leniem, obibokiem i darmozjadem. Od połowy marca także człowiekiem bez ubezpieczenia, celu, pracy i doświadczenia. Niech żyje życie na krawędzi! (nie wierzę, że to napisałam). Wciskam gładkie klawisze, poprawiając co chwileczkę nadgorliwe "ą" i "ę" wmuszane w biel okna Bloggera przez natarczywy prawy alt i moje rozbiegane opuszki. W moim świecie nie istnieje słowo "już", prym wiedzie nieodłączne "zaraz" i "za moment". O proszę, kuzynek słownik PWN zaraz udzieli stosownej podpowiedzi:
Coraz częściej zadaję sobie trud walki z tym lenistwem. Problem jest w tym, że ono jest znacznie silniejsze ode mnie. Co tam, mruczę, życie jest długie, nie ucieknie. Błąd! Kłamię. Sama siebie i wszystkich dookoła. Bo, proszę Was uprzejmie, mamy wrzesień, a w lipcu mówiłam, że za tydzień zrobię sobie książeczkę Sanepidu i pracę znajdę, żebym mogła radośnie trwonić pieniądze na swoje głupiutkie zachcianki. Nie chciałam czuć tej niezręczności przy przyjmowaniu pieniędzy od bliskich. Niby nic w tym złego, a jednak czuję pogardę. Do siebie. Do nich. Bo mój wewnętrzny pokrzywieniec każący mi codziennie myśleć tylko o tym, co nieważne, wypacza mi myśli i strąca co chwila okulary z garbatego nosa.
- zaraz I
1. «partykuła informująca o bardzo małej odległości między dwoma miejscami, np.Kiosk jest zaraz za rogiem ulicy.»2. «partykuła komunikująca, że między dwoma zdarzeniami upłynęło bardzo mało czasu, np. Napisała do niego zaraz po powrocie.»- zaraz II «przysłówek komunikujący, że między dwoma zdarzeniami lub między jakimś zdarzeniem a daną wypowiedzią upłynęło lub upłynie bardzo mało czasu, np. Zaraz mi wypomnisz, że go naciągam.»
- zaraz III
1. «wykrzyknik informujący, że mówiący spełni w niedługim czasie to, o co ktoś go prosi»2. «wykrzyknik używany, aby powstrzymać kogoś przed zbyt szybkim działaniem lub przerwać czyjeś zbyt szybkie działania»3. «wykrzyknik sygnalizujący, że nadawca chce sobie coś przypomnieć, zanim włączy się do rozmowy»
I nic sensownego w tym dodatku do recenzji nie wyszło, oprócz zajęcia czasu. Ale może czasami trzeba popisać o pierdołach, żeby móc zająć myśli czymś ważniejszym. I żeby odnowić w sobie wolę walki, przygotować pokłady cierpliwości na nadchodzący rok. A rok nadejdzie już szybko, bo za niecały miesiąc.
blogspot mendo dodawaj komentarze, bo cie kopne w dupe ;x
OdpowiedzUsuńTyle przegrać Greyem, coraz wiecej tych wychwalanych rzeczy okazuje sie gownem.
Proszę Cię, to mój pierwszy taki ogromny zawód na książce lansowanej przez tyle środowisk. Czasami odnoszę wrażenie, że krytycy ostro biorą w łapę.
UsuńJak bardzo nie-brutalna by ta ksiazka nie byla i jak bardzo bys nie wpadla w sidla reklamy.. Cieszy troche fakt, ze ta ksiazka sie rozreklamowala sama - do tego w kregach, ktore po ksiazki siegaja ; telefoniczne, kucharskie oraz darmowe gazety reklamowe. Ponadto taka fascynacja ksiazka o tej tematyce powoli zmienia moja opinie na temat mentalnosci w tym kraju. Niby nic hardcore, ale nie dosc ze ksiazkowo to inkubacja pewnych mysli sie udala.
OdpowiedzUsuńUbezpieczenie bedziesz miala! Studenckie, 6 zl miesiecznie. Nie bede pochwalal twojego zycia na krawedzi, potrzeby adrenaliny i tych spraw. Wiekszosc wypadkow zdarza sie w domu bo wiekszosc ludzi wlasnie tam siedzi :) Nie rozumiem jedynie waszej potrzeby motywacji, jakiegos kopa w pupe od czegos innego. Osobiscie twierdze, ze brak jakiejkolwiek motywacji jest motywacja sama w sobie. Just do it.
Twoj podsluchiwacz streamowy
Tomasz :>
Niby tak, ale najgorzej się zebrać do pierwszego kroku. Potem to już idzie jakoś samo. Podśłuchiwaczu ;>
Usuń